12 grudnia – Święto Szkoły

    Co roku w okolicach 12 grudnia, czyli daty urodzin naszego patrona, obchodzimy święto szkoły. Obecnie (jak wszystkim wiadomo) świętowanie i nasze kontakty zostały mocno ograniczone, ale nie chcemy zapominać o tej ważnej dla nas dacie. Niech więc takim świątecznym akcentem będzie przypomnienie związków Jana Kasprowicza ze światem natury. Dlaczego natury?

  W czasie pandemii, kiedy nasze relacje przeniosły się głównie w wirtualną przestrzeń, wielu szuka równowagi w kontaktach z przyrodą. To właśnie w lesie, parku lub na polnych drogach odzyskujemy swobodę i wolność, jakich ostatnio brakuje w mieście. Postawa bliskości z naturą przyświecała również Janowi Kasprowiczowi. Już od najmłodszych lat nasz patron był szczególnie wrażliwy na jej uroki. W książce „Kasprowicz. Opowieść biograficzna” Mirosław Sosnowski oddaje głos poecie: „Nic mi się nie wraziło w pamięć jak kawał łąki i pola, jak burta przydrożnego rowu lub skrawek miedzy, na których przepędziłem dni dzieciństwa.” W dorosłym życiu Kasprowicza ta więź z przyrodą jeszcze bardziej się zacieśniła: „Jestem prawie pewien, że byłem kiedyś drzewem, inaczej nie mógłbym sobie wytłumaczyć nastroju, który mnie ogarnia, gdy słyszę ich szum. Mogę słuchać godzinami. Nie istnieje dla mnie piękniejsza muzyka”. Na takie zespolenie poety z otaczającą naturą zwraca uwagę również Tomasz Jodełka w pozycji „Jan Kasprowicz. Zarys biografii”, przywołując słowa poety: „Drzewa są tak samo żywymi istotami jak i my. Nie tylko drzewo – nawet kłos czy najmniejszy kwiat mają taka samą duszę jak człowiek. To ludzka zarozumiałość stworzyła podziały…”

   Najważniejsze dzieła w dorobku artystycznym poety zostały stworzone z inspiracji naturą, szczególnie górskimi pejzażami. Sam Kasprowicz wyznaje: „Poezje zawarte w Księdze ubogich powstały w obliczu Tatr, na codziennych samotnych przechadzkach w polu. Nie ma między nimi ani jednego wiersza, który by miał jakiekolwiek pokrewieństwo z biurkiem. Tym się tłumaczy charakter tej Księgi zarówno pod względem treści, jak i formy; notatnik i ołówek, użyte na ukojenie siebie i innych.”

   Może aura zbytnio nie zachęca, ale oderwijmy się od biurka i monitora i szukajmy ukojenia w kontaktach z przyrodą. Tam z pewnością znajdziemy piękno i inspirację o każdej porze roku. Niech to będzie tegoroczna forma świętowania kolejnej rocznicy urodzin naszego patrona. A kto nie może wyruszyć na łono natury, niech zagłębi się w poezję Jana Kasprowicza.

JAN KASPROWICZ „SZUM DRZEW”

Przypłynął ku mnie cichy, przytłumiony

Jęk, wszczęty w sosnach, na krawędzi boru,

I wnet ogarnął wszystkie drzew korony,

Spowite w ciszy letniego wieczoru.

I las tajemnych dźwięków miliony,

Rozpełzujących się w głębie przestworu,

Jął wydobywać z swej piersi zielonej —

Zbyt późne echa przedwiecznego wzoru.

I moją duszę, jakby była drzewem,

Pełnem konarów, liściastych gałęzi,

Szum ten głęboki w dziwne wprawił drżenie:

Nim się spostrzegłem, z cielesnej uwięzi

Rwie się i płynie, w ślad za sosen śpiewem

Gdzieś w bezgraniczne, nieznane przestrzenie.

Dzieła poetyckie Tom 4 „Melodye wiosenne”, 1912

 

Archiwa
%d bloggers like this: