Niezapomniane wrażenia z Brukseli i Paryża

Uczniowie I LO, Liceum Plastycznego oraz klas gimnazjalnych mieli okazję podziwiać piękno Brukseli i Paryża w ramach szkolnej wycieczki, która odbyła się w dniach 19 – 24 maja br. Była ona doskonałą okazją do usłyszenia na żywo pięknego języka francuskiego, podziwiania znanych miejsc, zabytków i światowych dzieł sztuki, a także spróbowania belgijskich i francuskich specjałów.

Pierwszym celem wyprawy była Bruksela ze słynnym modelem kryształu żelaza – Atomium, Dzielnicą Europejską oraz przepiękną starówką. Wśród unijnych budynków nie mogliśmy nie zauważyć polskiego akcentu w postaci Placu Solidarności i oczywiście polskiej flagi na jednym z masztów. Nie zabrakło też przejścia pod Manneken Pis (Siusiającego chłopca), którego wysokość, przekraczająca nieznacznie pół metra, rozczarowała niektórych. Rynek Brukseli zachwycił wszystkich, a wizyta w sklepie – fabryce czekolady była bardzo słodkim punktem dnia. Brukselę zobaczyliśmy bardzo szybko, ale też intensywnie, co było doskonałą rozgrzewką przed wyzwaniem, które stało przed nami – Paryżem.

Pierwsze spojrzenie na stolicę Francji z Wieży Eiffla niektórych przyprawiło o prawdziwy zawrót głowy, ale szybko okazało się, że był to jedynie skromny początek czekających na nas wyzwań i atrakcji. Tuż po zejściu z wysokości udaliśmy się do dzielnicy La Défense pełnej szklanych biurowców, wśród których szczególną uwagę przykuwa nowoczesny Wielki Łuk Braterstwa zbudowany w jednej linii ze słynnym Łukiem Triumfalnym. Ten drugi podziwialiśmy kilka godzin później zmierzając w jego kierunku od strony Pól Elizejskich. Ten dzień był wyjątkowo długi i intensywny, dlatego po krótkiej przerwie regeneracyjnej i posiłku w pobliżu niezwykłej budowli Centrum Pompidou, udaliśmy się na zasłużony relaks, który mieliśmy przyjemność odbywać na pokładzie statku wycieczkowego płynącego Sekwaną. Paryż w nocnej odsłonie bardzo nam się spodobał, a błyskająca światełkami górująca nad miastem Eiffla długo zostanie w naszej pamięci.

Drugi dzień nie był wcale mniej atrakcyjny. Wędrówkę paryskimi ulicami rozpoczęliśmy spod miejskiego ratusza, skąd udaliśmy się pod Katedrę Notre Dame. Niestety mogliśmy z bólem serca podziwiać ją tylko z daleka, ponieważ trwają już intensywne prace nad naprawą jej nadwątlonych w niedawnym pożarze murów. Choć budowla mocno ucierpiała, wciąż robi wrażenie. Spod katedry udaliśmy się w zawiłe uliczki Dzielnicy Łacińskiej pełnej sklepików i restauracyjek. Kto miał odrobinę kulinarnej odwagi, mógł skosztować francuskich specjałów w postaci żabich udek lub ślimaków. Cóż, kwestia gustu… Posileni jakkolwiek ruszyliśmy dalej na podbój Paryża, mijając kolejne niezwykłe budowle i miejsca: Panteon z grobem Marii Skłodowskiej-Curie, Ogrody Luksemburskie, najstarszy uliczny zegar paryski ufundowany przez zięcia polskiego króla Leszczyńskiego… Wreszcie dotarliśmy do Luwru, by tam móc stanąć oko w oko ze sztuką najwyższych lotów. Mona Liza, Wenus z Milo, Nike z Samotraki, Wolność wiodąca lud na barykady to tylko niektóre z dzieł wielkich artystów, które mogliśmy podziwiać. Choć spędziliśmy w Luwrze całe 3 godziny, okazało się to jedynie chwilką, która nie pozwoliła nam nacieszyć się w pełni możliwościami tej świątyni sztuki. Wielu z nas obiecało sobie tam wrócić.

Rozochoceni kontemplacją piękna kolejny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzenia Muzeum Orsay, gdzie czekały na nas takie perełki jak dzieła wielkich francuskich impresjonistów, obrazy Vincenta Van Gogha oraz wielu innych uznanych artystów. Pełni wrażeń przemierzaliśmy kolejne ulice. Mijając Operę Garnier i kamienicę, w której mieszkał Fryderyk Chopin, dotarliśmy do domu perfumeryjnego Fragonard, by przez kilka chwil oddać się w niewolę zapachów prawdziwych paryskich perfum. Po krótkiej sesji zdjęciowej przy szklanej piramidzie Luwru metrem pojechaliśmy na jedną z ważnych paryskich nekropolii, Cmentarz Père-Lachaise, gdzie odwiedziliśmy groby Fryderyka Chopina, Heloizy i Abelarda, Jima Morrisona i Edith Piaf. Ponieważ Paryż to miasto o wielu obliczach, nasza zaduma została wkrótce zamieniona w radość i beztroskę, bo znaleźliśmy się na Placu Pigalle przy wiatraku Moulin Rouge, najsłynniejszego paryskiego kabaretu. Stamtąd resztkami sił udaliśmy się do artystycznej dzielnicy Montmartre z przepiękną Bazyliką Sacré-Coreur oraz rustykalną karuzelą.

Po kilku chwilach beztroski i trzech dniach niezwykle intensywnych paryskich spacerów, musieliśmy wreszcie wrócić do codzienności. Zaopatrzeni w pamiątki, kolorowe paryskie berety oraz bagietki na drogę wsiadaliśmy do autokaru jednocześnie z uczuciem radości i satysfakcji, jak i z żalem, że ten piękny czas paryskiej przygody dobiega końca. Ale kto wie, może kiedyś znów zawoła nas Wieża Eiffla…

Archiwa
%d bloggers like this: