Włoskie klimaty w jesiennej odsłonie

Czy jesień we Włoszech jest tak samo piękna jak u nas?

Niełatwo będzie odpowiedzieć na to pytanie uczestnikom warsztatów językowo-kulturowych na Półwyspie Apenińskim, jakie właśnie dobiegły końca.

Tydzień spędzony u stóp Wezuwiusza był dla wielu z naszych uczniów pierwszym spotkaniem z włoską krainą, która przywitała nas piękną i słoneczną pogodą. Otaczająca przyroda nadal lśniła letnią  zielenią, a niebo miało naprawdę kolor – jak w znanej piosence – “blu, dipinto di blu“.

Pierwszym etapem naszej podróży była Wenecja, która swoją osobowość zawdzięcza bogatej historii Republiki Weneckiej. Do dziś można podziwiać jej ślady w architekturze miasta: Pałac Dożów, plac św. Marka ze sławną bazyliką, Campanile, a wokół kanały, mosty i mosteczki, romantyczne gondole i pospolite vaporetto. To wszystko tworzy uroczy klimat miasta na wodzie znanego wszystkim z carnevale di Venezia oraz festiwalu filmowego.

Jakże inna od Wenecji ukazała nam się Florencja, do której trafiliśmy drugiego dnia. Od zawsze uważana za kolebkę Renesansu przyciągała artystów. Żyli tu i tworzyli Michał Anioł, Leonardo da Vinci czy Dante, których dzieła dziś zobaczymy w bazylice s. Maria del Fiore, w Galerii degli Uffizi czy Pałacu Pittich. Ogromne wrażenie zrobił na nas Ponte Vecchio, zwany Mostem Złotników na rzece Arno, gdzie u mistrzów jubilerstwa można zakupić piękną biżuterię.

Po Florencji przyszedł czas na Pizę. Ten dawny port nad Morzem Tyrreńskim przyciąga dziś tłumy turystów próbujących przewrócić lub podtrzymać przed upadkiem Krzywą Wieżę, znajdującą się wraz z katedrą i baptysterium na Placu Cudów.

Zmęczeni upałem i podróżą trafiliśmy tego wieczoru na nocleg do miejscowości Bracciano. To urokliwe miejsce nad wulkanicznym jeziorem o tej samej nazwie co miejscowość ma także swoją perełkę: średniowieczną część miasta z katedrą i warownym zamkiem, który góruje nad okolicą. Stąd przez kolejne dwa dni, najpierw autokarem, a później metrem, przemieszczaliśmy się do Rzymu.

Spacerując wśród dawnych świątyń, kolumn i obelisków, zwiedzając arenę Koloseum czy przechadzając się po Fori Imperiali wielu z nas zamarzyło o lekcjach historii wśród ruin Forum Romanum.

Duch historii jednak znikał w miejscach oblężonych przez turystów spragnionych włoskiego espresso czy cappuccino, wyśmienitego gelato czy też najbardziej znanej pizzy na świecie – margherity. Dla nas chwilą odpoczynku były wizyty na Placu Navona mieszczącym Fontannę Czterech Rzek czy u stóp Schodów Hiszpańskich w najdroższej dzielnicy Wiecznego Miasta.

Wielu z nas czuło wzruszenie w momencie, gdy dotarliśmy do Watykanu. To dwukrotnie mniejsze od warszawskich Łazienek państwo właśnie opuszczały tłumy pielgrzymów, którzy wzięli udział w audiencji u papieża Franciszka. To samo uczucie towarzyszyło nam podczas całego zwiedzania bazyliki św. Piotra, mieszczącej m.in.: oryginalną “Pietę” Michała Anioła, grób św. Piotra czy miejsce wiecznego spoczynku naszego rodaka – papieża Jana Pawła II.

W trakcie pobytu w Rzymie zgiełk wielkiego miasta był wszechobecny  – ulice przepełniały samochody, autokary i najbardziej popularne wśród włoskich środków transportu – skutery, czyli motorino. Szukając ochłody w październikowym słońcu mogliśmy znaleźć wytchnienie pod wielkimi palmami lub w wąskich uliczkach miasta. Wielokrotnie mogliśmy się także przekonać o życzliwości Włochów, słysząc wesołe ciao czy grazie mille.

Ten krótki wyjazd do Bel Paese uświadomił nam jak wiele, my współcześni, zawdzięczamy dawnym cywilizacjom i pokoleniom, a także uzmysłowił jak bardzo nasze oba kraje się różnią, i to nie tylko kolorami jesieni.

Mamy nadzieję, że za jakiś czas ponownie odwiedzimy ten zakątek  śródziemnomorski Europy.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

 

Archiwa
%d bloggers like this: