Woda po maratonie – czyli koniec zmagań uczniów Kasprowicza o niemiecki dyplom językowy “DSD”

Otwarte drzwi
Nasza szkoła już od kilku lat współdziała z niemieckimi instytucjami zajmującymi się kulturą i edukacją, oferując uczniom możliwość zdawania egzaminu potwierdzającego poziom języka niemieckiego. Dla uczniów klas trzecich liceum proponowany jest egzamin na poziomie B2 lub C1, który w europejskich standardach oznacza odpowiednio poziom średniozaawansowany i zaawansowany (biegły użytkowy). Dzięki przedstawieniu takiego certyfikatu na uczelni, jego posiadacz jest często zwalniany z lektoratu, czyli zajęć z języka obcego na studiach. Ponadto dzięki takiemu zaświadczeniu możemy liczyć na bardziej przychylne spojrzenie pracodawców podczas procesu rekrutacji.

Coroczny scenariusz
Po trzech latach intensywnych przygotowań na lekcjach języka niemieckiego, niezliczonych testach i wypracowaniach próbnych oraz dziesiątkach litrów wypitej kawy, nadchodzi przełom listopada i grudnia, a tym samym właściwy egzamin. Rokrocznie około 50 uczniów podchodzi do sprawdzianu składającego się z czterech części: czytania ze zrozumieniem, rozumienia ze słuchu, tworzenia tekstu oraz wypowiedzi ustnej. Pierwsze trzy części odbywają się w jednym dniu. Według obiegowej opinii panującej wśród uczniów czytanie i słuchanie są najłatwiejszymi z fragmentów egzaminu i stanowią swoistą rozgrzewkę przed prawdziwym wysiłkiem – pisaniem i mówieniem. Pierwszy z tych dwóch elementów polega na napisaniu rozprawki poszerzonej o streszczenie tekstu i opis grafiki przedstawiającej dane statystyczne. Natomiast w części ustnej uczeń prowadzi rozmowę z komisją na dany temat, następnie prowadzi wcześniej przygotowaną prezentację oraz odpowiada na pytania komisji dotyczące prezentacji.

Okres napięcia
O ile sam egzamin jest momentem dużego stresu, o tyle oczekiwanie na wynik jest jeszcze gorszym napięciem nerwowym. Średnio czas potrzebny na sprawdzenie prac przez niemiecką organizację wynosi około 3 – 4 miesięcy. Jeśli ktoś nie ma zbyt dużej pewności siebie lub po prostu czuje w kościach, że mu nie poszło, to na pewno będzie się intensywnie bić z myślami. Na szczęście o wyniku egzaminu ustnego dowiadujemy się 15 minut po jego zakończeniu – przynajmniej jeden kłopot z głowy.

Z tarczą i na tarczy
Tak oto wreszcie, po długim okresie oczekiwania nadchodzą wyniki. Dla jednych jest to moment słodkiej radości, dla innych niestety gorzkiej porażki. Na szczęście grupa osób ze zadanym egzaminem jest znacznie większa i wśród uczniów panuje ogólna radość, którą można łatwo wyczuć w rozmowach:

„ Certyfikat DSD był dla mnie wielką przygodą, ale i ogromnym wyzwaniem. Termin zdawania certyfikatu przypadł w dzień moich 18 – tych urodzin, więc jego zdanie jest dla mnie największym prezentem, jaki mogłam dostać. Z pewnością certyfikat pomoże mi w mojej przyszłej karierze zawodowej.” Sara

„Oczekiwanie na wyniki było bardzo długie. Opłacało się jednak czekać, żeby usłyszeć, że osiągnęłam poziom C1.” Iza

„DSD jest dla mnie przygodą, którą na długi czas zachowam w pamięci. Tyle czasu, ile zainwestowałam, potu, ile wylałam i papieru, ile zużyłam były tego warte. Uczucie, które towarzyszyło mi przy ogłoszeniu wyników jest niepowtarzalne. To połączenie euforii i ulgi. Mogę ten certyfikat tylko polecić.” Laura

„Najbardziej stresujący aspekt egzaminu językowego, czyli część ustna, okazał się przyjemną dyskusją, którą można prowadzić bez końca. DSD zdane na poziomie C1 otwiera przed nami wiele drzwi, szczególnie za granicą. Cieszę się, że nasze liceum oferuje takie możliwości i wspiera uczniów w poszerzaniu ich wiedzy.” Nikolina

„Podchodząc do certyfikatu językowego z języka niemieckiego nie czułam stresu, ponieważ byłam bardzo dobrze przygotowana. Na lekcjach języka niemieckiego przerobiliśmy mnóstwo próbnych arkuszy oraz ćwiczyli prace pisemne. Pani poświęciła nam mnóstwo czasu, by z dokładnością wytłumaczyć wszelkie zagadnienia egzaminu.” Klara

Jak widać zaangażowanie opłaca się, a włożony wysiłek przekształca się w sukces, który otwiera przed naszymi uczniami wiele nowych możliwości.

autor: Michał Zgrzendek

Archiwa
%d bloggers like this: