Tegoroczna studniówka była prawdziwym egzaminem dojrzałości naszych najstarszych roczników. Niewiele sytuacji jest w stanie zaskoczyć nauczyciela ze stażem dłuższym, niż wiek uczniów w liceum. Wirujemy w stałym rytmie roku szkolnego od września do czerwca. Niewiele się zmienia. Witamy „pierwszaczków”, żegnamy abiturientów, odczuwając ambiwaletnie radość, że „wypuszczamy” w świat naszych absolwentów, a jednocześnie smutek rozstania, bo zżyliśmy się z nimi przez ostatnie lata. Są wycieczki, wspólne projekty, ciekawe rozmowy. Zachwycamy się sukcesami naszych uczniów, martwimy porażkami, ale przede wszystkim kształcimy i oceniamy. Robimy wszystko, aby ostatecznie ta najważniejsza ocena, maturalna, była jak najlepsza. I chyba dlatego nieraz umyka nam to, co najistotniejsze. To, że właśnie w trakcie pobytu w naszej szkole, ci przychodzący do nas, wystraszeni 14, 15-latkowie, stają się wspaniałymi, dorosłymi ludźmi. Zaczynają podejmować dojrzałe decyzje wpływające na ich dalsze życie, a my nauczyciele, towarzyszymy im w tej drodze, podpowiadamy, wspieramy. Niemal zawsze występując w określonej roli i zazwyczaj nadrzędnej, bo tak funkcjonuje system edukacji. Niemal, bo odstępstwem od tego jest najważniejszy szkolny bal, który zapadnie mi w pamięć na długo z wielu powodów. Po pierwsze symbolicznie żegnałam mój wspaniały zespół z IV MD, co było bardzo wzruszające. Jednak przede wszystkim dlatego, że w tym wydarzeniu byliśmy gośćmi dojrzałych ludzi, którzy wzięli na swoje barki jego pełną organizację. Perfekcyjną organizację w każdym calu! Zarówno pod względem technicznym, oprawy, ale głównie stworzonej atmosfery. Czułam się tam wyjątkowo. Kultura, życzliwość i troska przejawiana wobec gości i siebie nawzajem, była rozczulająca i budująca. Takie sytuacje uświadamiają nam, że na naszych oczach wyrośli piękni ludzie, gotowi rozpocząć życie kreowane przez siebie. Ocen szkolnych poszczególnych z nich za rok nie będę już pamiętać, ale wrażenie jakie pozostawili w Rudym Lesie, gdy zamieniliśmy się rolami, i to nasi przyszli maturzyści stali się gospodarzami, już tak. To jest właśnie prawdziwy test dojrzałości, który uczniowie zdali celująco.
Drodzy uczniowie! Gratuluję i bardzo dziękuję w imieniu swoim oraz nauczycieli, którzy mieli przyjemność towarzyszyć Wam w tym ważnym dla Was, ale i również dla nas, wieczorze.
Bożena Dworak

Link do galerii portalu Nasz Racibórz









