„Szkoła sprzed ponad siedemdziesięciu lat” Niezwykłe spotkanie z absolwentem Jerzym Ruskiem 16 października 2026 r.

Czy można przenieść się w czasie? Okazuje się, że tak. Wszystko za sprawą wyjątkowego spotkania z panem Jerzym Ruskiem, lekarzem pediatrą i absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kasprowicza. Trudno o bardziej wiarygodnego świadka historii – kogoś, kto ponad siedemdziesiąt lat temu przemierzał te same korytarze i uczył się w tych samych salach, przeżywał swoje pierwsze fascynacje, przyjaźnie, sukcesy i rozczarowania.

Spotkanie odbyło się w ramach cyklu „Jestem z Kasprowicza”, przygotowanego we współpracy ze Stowarzyszeniem Absolwentów i Przyjaciół I LO. Wśród słuchaczy znalazły się również jego prezes pani Danuta Michalczuk, pomysłodawczyni edycji „Inspiracje i wybory”, oraz pani Anna Glinka członkini Stowarzyszenia.

Wydarzenie uroczyście otworzyła Zuzanna Kondys, z klasy pierwszej naszego liceum i absolwentka Państwowej Szkoły Muzycznej w Raciborzu, współpracującej z „Kasprowiczem”. Jej muzyczny występ stał się wprowadzeniem do podróży w przeszłość, której pierwszym etapem była prezentacja sylwetki naszego gościa przez Gabriela Chacko (kl. 4M) i Milanę Salash (kl. 1MD). Oboje czuwali również nad całością spotkania, łącząc jego kolejne części i z wyczuciem dbając o płynność jego przebiegu.

Szkoła, która była przede wszystkim ludźmi

Pan Jerzy opowiadał o realiach życia młodzieży w latach pięćdziesiątych, atmosferze tamtych czasów oraz wydarzeniach, które mimo upływu tylu lat wciąż pozostają żywe w jego pamięci. Z ogromnym szacunkiem i wdzięcznością przywoływał sylwetki swoich dawnych profesorów: nauczyciela matematyki i fizyki Franciszka Zontka, jego żony Heleny Zontek – nauczycielki biologii, polonistki Anny Wróbel oraz łacinnika Stanisława Mleczki. Podziwiał ich rozległą wiedzę i wszechstronność. Jak sam podkreślał, to właśnie wybitni nauczyciele stanowili o sile „Kasprowicza”.

Z dumą mówił również o tym, jak ważną rolę w jego życiu odegrała szkoła. To właśnie tutaj zdobył solidne wykształcenie, które stało się fundamentem dalszej nauki we Wrocławiu oraz przyszłej pracy lekarza pediatry.

Z uśmiechem o czasach, które łatwe nie były

Młodzież z zainteresowaniem słuchała opowieści o codzienności w „Kasprowiczu”, naznaczonej realiami Polski Ludowej. Nie brakowało jednak sytuacji, w których uczniowska pomysłowość, poczucie humoru i młodzieńcza przekora pozwalały zachować odrobinę niezależności.

Nasz gość opowiedział między innymi historię pomyłki podczas przygotowywania akademii poświęconej Leninowi. Choć dziś zdarzenie to może budzić uśmiech, w tamtych czasach miało poważne konsekwencje. Jak wyjaśnił w rozmowie po spotkaniu, pozbawiło go możliwości otrzymania Dyplomu Przodownika Nauki i Pracy Społecznej, a tym samym szansy na podjęcie studiów bez egzaminu wstępnego.

Wspominał również kolegów o niezwykłych talentach oraz wydarzenia, które z biegiem lat obrosły niemal legendą. Z jego opowieści wyłaniał się obraz szkoły zupełnie innej od współczesnej, a jednocześnie zadziwiająco bliskiej. Dawny „Kasprowicz” przestawał być odległą przeszłością i stawał się miejscem, w którym dzisiejsza młodzież mogła odnaleźć coś z własnego szkolnego świata.

Nie tylko historia szkoły

Choć spotkanie miało być poświęcone dawnemu „Kasprowiczowi”, z czasem okazało się czymś znacznie więcej – opowieścią o całym życiu. Nasz gość wspominał młodość, ludzi, których spotkał na swojej drodze, miejsca, w których przyszło mu żyć, oraz kolejne etapy swojej pracy zawodowej.

Jego życiorys pokazuje, jak umiejętnie i konsekwentnie potrafił wykorzystywać pojawiające się możliwości. W dorosłość wkraczał z kapitałem wiedzy, który procentował przez kolejne lata. Nie miał jednego mentora, za którym podążał. Wiele zawdzięczał ludziom spotkanym na swojej drodze.

Człowiek, którego chce się słuchać

W świecie pełnym medialnego hałasu, w którym tak wiele spraw prywatnych szybko staje się publicznymi, historia Pana Jerzego ma w sobie coś niezwykle autentycznego. Nie jest opowieścią tworzoną dla efektu. To świadectwo człowieka, który nie potrzebował widowni, by nadać znaczenie temu, co przeżył. Człowieka, który potrafi uważnie słuchać, a zamiast wystawiać swoje życie na pokaz, pozwala, by mówiły za niego wybory, doświadczenia i ich konsekwencje.

Nasz gość ma tę rzadką umiejętność przyciągania uwagi słuchaczy. Niezależnie od tego, czy wspomina szkolny żart, ulubionego nauczyciela, pierwsze zakochanie czy pracę lekarza, sprawia, ze chcemy zobaczyć tamten świat jego oczami i choć na chwilę przeżyć go razem z nim.

Dlatego spotkanie szybko przestało być jedynie rozmową o przeszłości szkoły. Stało się spotkaniem z nieprzeciętnym człowiekiem.

Powroty do „Kasprowicza”

Warto było wsłuchiwać się w opowieści pana Jerzego. Pełne barwnych szczegółów, przywoływanych z pamięci postaci i zdarzeń, pozwalały zajrzeć w świat, który dziś już nie istnieje. Tamta rzeczywistość odeszła, a wraz z nią zamknęła się pewna epoka. Nie zniknęła jednak więź z miejscem, w którym wszystko się zaczęło. Mimo upływu lat „Kasprowicz” wciąż pozostaje ważną częścią jego życia.

Urszula Majewska

Najnowsze artykuły